sobota, 30 marca 2013

[ 01 ] "Wszystko jest trudne zanim stanie się proste"

- Jestem z nas dumna! - powiedziała brunetka, opierając się o swój czerwony ścigacz.
 Blondynka uśmiechnęła się jedynie i zaraz podzieliła się z przyjaciółką pewnym pomysłem. 
- Co Ty na to, żeby dzisiaj wybrać się do Wisły? 
- Czemu by nie! - Majka zaświergotała entuzjastycznie na myśl o czasie spędzonym w górach. Spacery w świetle księżyca, który oświetla wysokie szczyty i rozmowy o wszystkim, co akurat przyszło im do głowy. Zawsze były razem, zżyte jak siostry. 
- No to co zbieramy się ? - dodała blondynka.Przeczesała palcami swoje długie włosy, poprawiając przy tym krótkie szorty . Uśmiechnęła się pod nosem na wspomnienie ostatniego wypadu w Tatry. 
- Amelka, to co? Szybkie pakowanie plecaka i za pół godziny ruszamy? - założyła swoją czarną, skórzaną kurtkę, już trochę powycieraną miejscami. Mimo upału nigdy bez niej nie jeździła.

Za pół godziny obie stawiły się znowu w tym samym miejscu.
- Komu w drogę, temu czas! - powiedziała Amelka, obie poprawiły kaski i dodały gazu, uwielbiały to. 
Nim się zorientowały minęły znak z napisem "Wisła". Już od samego początku zachwyciła je swoimi widokami. Wolne, pewne siebie, mające u stóp cały świat. Takie były, a może tylko chciały takie być i to sobie wmawiały.

Po zameldowaniu się w hotelu zdecydowały się na spacer po okolicy. 
- Co powiesz na kawę i ciastko? - zaproponowała Majka
- No oczywiście, w końcu i tak licho wyglądamy. - blondynka uśmiechnęła się w stronę przyjaciółki. 
Po spałaszowaniu kremowych ciastek, ruszyły w stronę miejsca zakwaterowania. 
- Maja, a może jeszcze trochę pojeździmy? - zaproponowała tym razem Amelka.
- Zawsze i wszędzie!  - zachichotała ciemnowłosa. - tylko skoczę jeszcze po moją kurtkę, wiesz, że bez niej nie jeżdżę. - Dostała ją od starszego brata, a po jego śmierci nie potrafiła bez niej wsiąść na motor, gdy miała ją na sobie i pędziła swoim ścigaczem, łamiąc parę przepisów, czuła, że on nad nią czuwa i zawsze będzie. Pamięta jak kiedyś powiedział, że śmierć na ścigaczu to piękna śmierć i gdyby miał umrzeć to właśnie tak. Nikt się nie spodziewał jednak, że nastąpi to tak szybko. Na pogrzebie, choć było to lato stała w tej kurtce nad wykopaną dziurą i gdy trumna była opuszczana obiecała mu, że zawsze będzie ją nosić.  Kochała oglądać go, gdy robił stójki i inne akrobacje, miał ją nauczyć,  nie zdążył, nauczyła się sama, metodą prób i upadków. 
- Może podskoczymy pod skocznię? - uśmiechnęły się obie. Gdy dojechały zaparkowały w zacienionym miejscu.
- To co, idziemy popatrzeć?  - Amelka tylko pokiwała głową, po czym zdjęła kask. - Kurde, zaraz przywalę temu gościowi. - zdenerwowana brunetka wskazała głową w kierunku dwóch facetów, zmierzających w ich kierunku. Jeden z nich pogwizdywał znacząco, co jeszcze bardziej wyprowadziło ją z równowagi. Nie była osobą cierpliwą,a wręcz nie posiadała tej cechy, do tego trzeba jeszcze dodać niewyparzoną buźkę i oto cała Majka. - Jaki bezczelny, będzie tu kurwa na nas gwizdał. Co on sobie w ogóle wyobraża?! - Amelka tylko cicho się podśmiewała z przyjaciółki i dokładnie przyjrzała się nieznajomym i musiała przyznać,  że byli nawet przystojni. Wiedziała co się święci i na ich miejscu nawet by nie podchodziła, ale oni nie wiedzieli co ich za chwilę czekało. Założyła tylko ręce na piersi i czekała na rozwój sytuacji. 
- Cześć dziewczynki. To wasze cacka? - zapytał jeden z nich.
- Nasze, a co? - odparła ostro Majka, a uśmiech na twarzy nieznajomego chłopaka jakby trochę zbladł. 
- Piękne dziewczyny, piękne ścigacze. - dodał swoje przysłowiowe 5 gorszy drugi z nich, starszy.
- Zazdrościcie? - bojowe nastawienie nie opuszczało drobnego ciała brunetki. Nieznajomym jednak to nie przeszkadzało i patrzyli na nią z niezmienną chęcią. Amelka chrząknęła cicho, przypominając o swojej obecności. Starszy przeniósł na nią swoje spojrzenie. Wpatrywali się w siebie intensywnie, a na twarz blondynki wlewał się coraz większy rumieniec. 
- Może zabierzecie nas na wycieczkę? - zapytał młodszy, który najwyraźniej nie chciał odpuścić.
- Chyba śnisz? W głowie ci tylko jakieś amory, które w dodatku ci nie wychodzą. - powiedziała na odczepnego, jej "wróg" tylko się uśmiechnął. Gdy oni darli koty, Amelka tonęła w stalowo-szarym spojrzeniu starszego z nich. 
- Wyluzuj. - szepnęła do przyjaciółki Amelka, za co została obdarzona pełnym irytacji spojrzeniem, ale Majka postanowiła odpuścić.
- No w sumie czemu nie, tylko nie zmocz gaci. - odrobiła cynicznym uśmiechem dedykowanym w stronę jej "przekleństwa" jak to stwierdziła. - Młody jedziesz ze mną? - dodała, on tylko szybko przytaknął. Majka wiedziała co ją czeka, Amelka się zakochała, a ona będzie musiała wysłuchiwać tego, jaki jest cudowny, a te jego czy.... Poczuła na swojej talii czyjeś dłonie i szybko wróciła na ziemię. 
- Łapy przy sobie! - warknęła, zdziwiło ją lekko, że posłuchał i trzymał się uchwytu z  tyłu motoru. Gdy spojrzała w bok zobaczyła jak do jej przyjaciółki tuli się drugie "przekleństwo". 
- Ścigamy się, kto pierwszy do ich hotelu! - krzyknęła Amelka, a w oczach chłopaków było widać entuzjazm, podekscytowanie i pewnego rodzaju podziw. Blondynka wystrzeliła jak z procy, wykorzystując to, że jej przyjaciółka zacięcie kłóciła się ze swoim pasażerem. 
Minęła bramę hotelu i przybiła piątkę ze swoim towarzyszem, za chwilę dojechała Majka swoim ścigaczem. 
- To nie fair! Pierwsza wystartowałaś. - wystawiła przyjaciółce język, uśmiechając się. - A tak w ogóle to Majka jestem. - skierowała się w stronę chłopaków.
- Tom - młodszy podał jej rękę. 
- Bjoern - starszy poszedł w jego ślady. 
- Amelia - wtrąciła się znowu zapomniana blondynka. Również podali sobie ręce.
- Proszę, proszę. Kogo my tu mamy? - usłyszeli jakiś głos, a za chwilę stał przed nimi wysoki, szczupły blondyn. - Andreas Stjernen - spojrzał zalotnie w stronę brunetki. 
- Majka - odwzajemniła uśmiech, wyciągając w jego stronę dłoń, ucałował jej wierzch, czym wywołał jej śmiech, a po chwili śmiali się oboje. 

Niedługo potem przed hotelem znalazł się cały Norge team. Amelka stała z boku, obserwując sytuację. 
- Wygraliśmy. - usłyszała cichy szept i poczuła czyjś oddech przy swoim uchu. Uśmiechnęła się delikatnie - Chodź przedstawię cię reszcie.  
Wszyscy zaczęli się przedstawiać i zrobił się tłok. Majka szturchnęła lekko przyjaciółkę.
- Zmywamy się? - blondynka w odpowiedzi jedynie popatrzyła marzycielsko w kierunku Bjoerna.
- My już powinnyśmy się chyba zbierać. - Majka jednak nie odpuściła.
- Już?? - wszyscy zebrani skoczkowie wydali z siebie jęk zawodu.
- Proszę zostańcie jeszcze. - Tom spojrzał błagalnym wzrokiem na dziewczynę. 
- Nie wiem jak Amelka, ale ja muszę coś załatwić.  A tak w ogóle to nie macie jakiegoś treningu czy coś? - spytała zirytowana jeszcze bardziej zachowaniem Norwega
- Właśnie trening!! - krzyknął Bardal i jak na komendę wszyscy ruszyli do hotelu zostawiając dziewczyny z Vilbergiem.
- Przyjdziecie dzisiaj do "Sofy"? My się wybieramy. - Amelka uśmiechnęła się pod nosem po czym odparła:
- Oczywiście. - nie ominął jej przez to morderczy wzrok brunetki.

- Czy ty aby na pewno dobrze się czujesz? - wykrzyczała zdenerwowana Majka, gdy zostały już same.
-Oj proszę, przyjechałyśmy się tu bawić,  prawda? I proszę cię, nie udawaj, że nie widzisz jak oni wszyscy na ciebie patrzą! Podobasz im się. - wypaliła w odpowiedzi, czym zamknęła buzię przyjaciółce.
-Ok, zrobię to tylko dla ciebie. Jeżeli ten irytujący Hilde się do mnie zbliży, nie ręczę za siebie. - zapowiedziała jeszcze. 

Gdy wróciły do hotelu zaczęły się wybierać, nie przesadzały, obie postawiły na szorty i bluzeczki z nadrukami.
- Fiu, fiu. - zagwizdała Amelka na widok przyjaciółki, za co kolejny raz została ukarana morderczym spojrzeniem i ciosem wymierzonym poduszką w brzuch. - Spodobasz się Tomowi. - powiedziała jeszcze, po czym uciekła na balkon. 
- Co powiesz jak cię na tym balkonie zamknę? Bjoern będzie smutny, że jego księżniczka nie przyszła. - pokazała jej język, śmiejąc się do łez.
- Nie, no idziemy!

Chłodne powietrze dawało o sobie znać. Obie narzuciły na siebie jedynie lekkie sweterki. 
- Spokojnie jeszcze chwila i Hilde cię przytuli.
- Jesteś niewdzięczna! Ja się tu poświęcam i idę tam tylko po to byś mogła spędzić trochę czasu z tym swoim Rumorem czy jak mu tam a ty jeszcze się czepiasz?? 
Będąc już niedaleko dostrzegły swoich nowych kolegów.
- Kogo to moje oczy widzą! - zawołał Bardal. Majka ukradkiem spojrzała na Toma, próbując przy tym nie wybuchnąć śmiechem. 
- Emm. To co idziemy? - zapytała blondynka
- Chwila, czekamy jeszcze na trenera. - wyjaśnili wszyscy zgodnie
- To on idzie z nami? - brunetka nie ukrywała swojego zdziwienia. 
- No pewnie, jak zawsze.
Weszli do środka gdy trener już do nich dołączył i dziewczyny zostały mu przedstawione. Zajęli odpowiednie miejsca, Amelka oczywiście koło Bjoerna, a Majka niestety trafiła na miejsce koło Toma. 
- Widzę, że w końcu umyłeś włosy. - powiedziała uszczypliwie, chcąc za wszelką cenę zepsuć mu humor. 
- No tak, ale po nocy z tobą będą takie same. - mina dziewczyny mówiła sama za siebie. Siedząca po drugiej stronie Amelka, próbowała jedynie powstrzymać śmiech, ale na próżno. Złapała przyjaciółkę za rękę i poprowadziła w stronę parkietu. 
- Co ty robisz? Prawie nikt nie tańczy...
- Właśnie, pokażemy im jak się tańczy.

Poruszały się w rytmie muzyki, wszyscy z ich stolika bacznie je obserwowali. 
- No patrz jeszcze się bezczelnie gapi. Ja przez niego w psychiatryku wyląduje.
- Ta, prędzej na ślubnym kobiercu. 
W pewnym momencie podeszło do nich dwóch chłopaków, których do tej pory nie miały okazji spotkać.  Jeden z nich przyciągnął Amelkę do siebie i pocałował ją w skroń.
- Jestem Thomas Morgenstern, skarbie. - dziewczynę zamurowało i nie była w stanie wydobyć z siebie żadnego słowa. Majka zrobiła minę w stylu "WTF" i zmierzyła skoczka wzrokiem.

W tym samym czasie stolik Norge: 
- Czy wy widzicie to co ja?? - zapiszczał Hilde, wszyscy wpatrywali się w poczynania Austriaków ze zdziwieniem. - Nie wiem jak wy, ale ja nie mam zamiaru tak tutaj siedzieć.  - dokończył i szybkim krokiem odszedł od stolika. 

 Widząc zmierzającego w ich stronę Toma, brunetka szybko znalazła się przy drugim z chłopaków.
- Cześć, Majka jestem. - posłała mu zalotny uśmiech.
- Gregor, miło mi cię poznać.  Zatańczymy? - dziewczyna szybko kiwnęła głową i zanim Hilde zdążył do nich dojść,  ona już kręciła się na parkiecie w rytm wolnej piosenki z Austriakiem. Miała tylko nadzieję, że Gregor nie obrazi się, jak użyje go jako obronę przed Norwegiem. Wtuliła się w jego silne ramiona i chciała o wszystkim zapomnieć. 

- Wrzuć na luz. Idziemy? Coś ci pokażę - Thomas szarpnął blondynkę za rękę i pociągnął do wyjścia. Dziewczyna błagalnym wzrokiem szukała przyjaciółki, która w tym czasie dyskutowała o czymś z Gregorem i Bardalem. 
- Ej, ej... Gdzie tak pędzicie. Nie możesz jej teraz zabrać,  to nasza piosenka, zawsze musimy do niej zatańczyć.  - Majka w ostatniej chwili zatrzymała parę. Chciała powiedzieć, że idzie do łazienki, a Amelka musi iść z nią, ale dziwnie by to zabrzmiało, więc powiedział drugą wersję, która przyszła jej do głowy. A co do piosenki, leciało jakieś disco polo, którego nie znosi i w dodatku słyszy pierwszy raz w życiu. 

Po piosence zmierzały do baru po jakieś mocnego drinka, gdy w pewnym momencie Hilde złapał Majkę za tyłek, ta uniosła rękę w celu obicia jego twarzyczki ..... a tu nagle:
- Mamy pierwszą osobę chętną do karaoke! - zamarła z ręką w powietrzu. Amelka pod wpływem błagalnego wzroku przyjaciółki poszła porozmawiać z prowadzącym. 
- Na scenie wystąpi nie kto inny jak Tom Hilde do światowego przeboju "To ja, narcyz się nazywam". - jego mina mówiła sama za siebie. 
Śpiewał, a raczej wył i kaleczył język polski.Majka chciała się na nim odegrać,  chciała poznać słodki smak zemsty.  
Schodząc ze sceny, popatrzył w kierunku dziewczyn morderczym wzrokiem. Majka schowała się zabawnie za Stjernena, a Amelka przedrzeźniała obrażonego Norwega. 
- Hilde, Dziubasku. - zaświergotała brunetka, na co on zmierzył ją spojrzeniem, złowieszczo mrużąc oczy i klnąc pod nosem. - Pięknie ci to wyszło. - śmiała się, ale wciąż chciała mu przywalić.
- Czy ja jestem jakimś twoim workiem treningowym? Tylko mi docinasz, ze wszystkimi innymi normalnie rozmawiasz. - popatrzyła w kierunku przyjaciółki,  szukając wspierającego spojrzenia, lecz blondynka tonęła w objęciach swojego Norwega.
- Może gdybyś zachowywał się inaczej nie traktowałabym cię tak! Może inne laski lecą na każde twoje skinienie, ale ja taka nie jestem a ty traktujesz mnie jak jakąś szmatę! - wykrzyczała mu w twarz, ostatkiem sił powstrzymując łzy. Wyszła z klubu i napisała sms'a do przyjaciółki.
" Wracam do hotelu, nie wytrzymałam. Baw się dobrze z Bjoernem. M."

- Widziałeś gdzieś Majkę? - spytała Ber'a, po chwili poczuła wibracje w kieszeni i odczytała wiadomość.  Spojrzała na towarzysza, posyłając mu przepraszający uśmiech.
- Hilde! - krzyknęła w stronę nieźle zalanego już chłopaka. - jesteś sukinsynem. - dokończyła, a jej ręka znalazła się na jego policzku.
Chciała pójść za nią, ale zdała sobie sprawę, ze brakuje również Stjernena, więc nic więcej nie mówiąc wróciła do Bjoerna na parkiet. Leciała wolna piosenka, przytulił do siebie jej drobne ciało. Czuła ciepło, bijące od niego.
- Lubię cię i to bardzo. - szepnął jej do ucha czym wywołał szybsze bicie jej serca.
Odsunęła się trochę od niego, spojrzała mu w oczy i zbliżając się do jego twarzy powiedziała, że też go lubi i w końcu zasmakowała tych zimnych, norweskich ust. 

Szła w stronę hotelu gdy usłyszała swoje imię, wymawiane ze śmiesznym norweskim akcentem. Odwróciła się i zobaczyła wysokiego blondyna
- Andreas, po co za mną poszedłeś? - zapytała z lekkim wyrzutem. 
- Nie traktuj mnie jak Toma. - uśmiechnął się, ale ona nie odwzajemniła gestu.
- Poszłam tam tylko ze względu na Amelkę. Teraz wiem, że lepiej by było gdybym została w hotelu. - zaczęła znowu iść.
- Poczekaj. - złapał jej nadgarstek. - Odprowadzę cię.
 
- Mogę wejść? - spytał niepewnie gdy znaleźli się już przed budynkiem.
- Jasne. - weszła do pokoju, kierując się na balkon, stanęła przy oknie i przyglądała się gwiazdom. Poczuła silne ręce na talii, na początku się zdziwiła, ale nie przeszkadzało jej to. Chłopak delikatnie przygryzł płatek jej ucha, w odpowiedzi mruknęła cicho, poddając się rozkoszy. Odwróciła się w jego stronę, patrząc uważnie w jego oczy. Przyciągnął ją do siebie, wbijając się w jej malinowe usta. 
- Nie za szybko? - przerwała pocałunek, uśmiechając się do niego. 
Stjernen najwidoczniej się zmieszał bo wyszedł na balkon, opierając się o zimną poręcz. Wyszła za nim i położyła dłoń na jego ramieniu.
- Andreas, zrozum, ja cię w ogóle nie znam. Nigdy nie miałam takich przygód z przypadkowymi facetami i chcę, żeby tak zostało. Wiesz bardziej niż chłopaka, potrzebuję przyjaciela.
- Rozumiem. - przytulił ją do siebie. - Może obejrzymy jakiś film? - wypalił nagle.
Usiedli razem na podłodze, szukając czegoś sensownego.
- Ty, pa "Kevin sam w domu"!! - zapiszczał.
- Nie, "top model"!.
I tak oto zaczęła się wielka Norwesko-Polska kłótnia dziejów. Skończyło się na przełączaniu, co jeszcze bardziej denerwowało brunetkę. 
- Ej, co to? Masz tatuaż - spytał zaskoczony patrząc na jej nadgarstek.
- No mam, zrobiliśmy sobie z bratem jak miałam 17 lat, a on 19. 
- Jak ma na imię. - jej dobry humor odszedł w momencie kiedy zadał to pytanie.
- Patryk, miał na imię Patryk. - mówi, pilnując by żadna łza nie popłynęła po jej policzku 
- Miał? - pyta zdziwiony.
- Nie żyje, już 2 lata.
- Przepraszam. - przytulił ją mocno do siebie. - Myszko, on nie chce żebyś płakała. - wyszeptał jej wprost do ucha.
- Masz rację. - wytarła szybko łzy,
Przegadali dobre 2 godziny gadając o wszystkim i o niczym.

Amelka wracała do hotelu w towarzystwie Bjoerna, który za priorytet uznał odprowadzenie jej do samego pokoju. Gdy weszli do środka zobaczyli śpiących na podłodze Majkę i Andreasa, wtulonych w siebie. 
- O, patrz jak słodko. - uśmiechnęła się blondynka. 
- Musze go obudzić i zaprowadzić do naszego hotelu. 
- Nie, po moim trupie Rumoeren! - zaśmiała się cicho. 
- No to w takim razie ja też muszę zostać. - uśmiechnął się łobuzersko. Amelka podeszła do niego, oplatając ręce na jego szyi. 
- Oczywiście. Kanapa jest wygodna. 
- Kanapa? Jutro mam zawody, muszę być wypoczęty, oczywiście, ze będę spał z tobą. - uśmiechnął się cwaniacko. Chwilę później znalazł się na łóżku i poklepywał miejsce koło siebie. 
- Ostrzegam, że kopię przez sen. - położyła się koło niego. 
- Mi to nie przeszkadza. - jego ręka wylądowała na jej talii. 
- Łapy przy sobie - wysyczała cicho. 
- Skarbie nie tak nerwowo.   


******
Owoc naszej pierwszej współpracy, mamy nadzieję, że Wam się spodoba :)

[ 00 ] Kukiełki w teatrze .


Amelia Stawska Vs Bjørn Einar Romøren



                     
                             Maja Włoszczowska Vs Tom Hilde